SILNY MĘŻCZYZNA

Każda kobieta chce mieć obok siebie prawdziwego mężczyznę: odpowiedzialnego, godnego zaufania, stabilnego emocjonalnie, ale również finansowo. Powinien być męski, ale jednocześnie zadbany, czuły, otwarty. Powinien przyjmować ją taką, jaka jest, być uważnym kochankiem, umieć słuchać… i tak dalej. Lista tak naprawdę nie ma końca. Tymczasem trafiają się jacyś „nie tacy”: nieodpowiedzialni, mało romantyczni, nie dość męscy…

Dlaczego tak niewielu kobietom udaje się spotkać PRAWDZIWEGO mężczyznę?

Odpowiedź jest i prosta i skomplikowana zarazem: kobieta najczęściej nie jest po prostu gotowa z takim być. Kiedy w życiu kobiety zjawia się prawdziwy mężczyzna, gotów troszczyć się o nią, obdarowywać prezentami, dawać ochronę i bezpieczeństwo, ona często nie potrafi tego przyjąć.

Z początku jej się to podoba: wreszcie prawdziwy facet – wzdycha, kiedy on otwiera jej drzwi, pomaga założyć płaszcz, zapłaci w restauracji. Ale z czasem w jej głowie zaczynają kiełkować myśli. Z każdym dniem jest ich więcej i więcej: to długo nie potrwa, nie zasługuję na niego, on i tak odejdzie…

Wiele kobiet nie potrafi przyjmować od mężczyzny – czy to pomocy, czy pieniędzy – natychmiast czują się zobowiązane lub winne, próbują rekompensować jego troskę seksem, idealnym porządkiem w domu, wszelkimi sposobami „odpracowując” to, co on jej daje. Mężczyzna próbuje pomóc kobiecie otworzyć się, znosi jej histerie, ale to tylko pogarsza sprawę („on jest taki dobry – ja taka zła”).

Po kilku miesiącach takiego związku kobieta żyje w strachu, że wkrótce to wszystko się skończy, przecież to niemożliwe, żeby wszystko było tak dobrze i trwało to tak długo! To jej lęki tak naprawdę doprowadzają do rozstania, i kiedy już do niego dojdzie, paradoksalnie może nawet odczuć ulgę – znów jest spokój, komfort, cisza.

Pomyśl, czy jesteś gotowa do związku z silnym mężczyzną? Czy naprawdę jesteś gotowa przyjmować od niego to, co ci daje – nie pracować na utrzymanie, stanąć „za mężem”, usunąć się i pozwolić mu wieść prym? Czy masz w sobie gotowość do tego, by ci pomagał i bronił ciebie? Czy zechcesz prawdziwie otworzyć się na bliskość i cieszyć się nią? Czy jesteś gotowa na to, że to on będzie podejmował decyzje i to on będzie numerem jeden? Odpowiedz sobie uczciwie na te pytania.

Nie bądź facetem

Bardzo często mężczyzna nie przychodzi właśnie dlatego, że nie ma dla niego miejsca w naszym życiu, bo same wykonujemy wszystkie jego funkcje i nie jesteśmy gotowe się  z nim tym dzielić. I mężowie wielu kobiet nie mogą stać się prawdziwymi mężczyznami właśnie z powodu niegotowości swoich żon oddać im prym. Kobiecy umysł może chcieć jednego, ale podświadomie będzie dążyć do drugiego.

Oleg Gadecki w jednym z wykładów powiedział: aby pojawił się prawdziwy mężczyzna, ty stań się prawdziwą kobietą (i odwrotnie, rzecz jasna). Przyroda nie znosi pustki. Żeby w twoim życiu pojawił się prawdziwy mężczyzna (albo istniejący przetransformował się w upragnionego) trzeba przede wszystkim przygotować do tego swoją świadomość, oczyścić ją ze strachu i scenariuszy z przeszłości, wybaczyć poprzednim partnerom, odpuścić i pozwolić twojemu mężczyźnie na stanie się bohaterem w twoich oczach.

Mężczyzna jest bezsilny jeśli chodzi o miłość do kobiety, która wierzy w niego  bardziej niż on sam. Nie ma innego wyboru, jak osiągnąć zamierzone rezultaty w każdy możliwy sposób, aby tylko ją zadowolić.

Wiara czyni cuda. A tym bardziej wiara Kobiety.

Niech cały świat myśli, że twój mąż jest nieudacznikiem, ale ty powinnaś  zostać nieugięta w swojej wierze w to, że jest najlepszy i może wszystko. On koniecznie coś osiągnie, wyjdzie mu, zrobi to. Jeśli trzeba, wstajesz wcześnie i pomagasz mu w pracy. Trzymasz mu latarnię wieczorami, jeżeli twój mąż to Henry Ford i składa samochód. Nawiązujesz kontakty z ludźmi, opowiadając im o swoim małżonku.

Kiedy obok mężczyzny znajduje się taka kobieta, on nieuchronnie osiąga sukces. Według statystyk za wszystkimi mężczyznami sukcesu stoi taka kobieta. Nie u wszystkich jest to żona, u kogoś może to być matka albo siostra. Ale zawsze jakaś jest.

Źródło: Olga Valiayeva, tłumaczenie: Anna Wrzesińska