Comiesięczna regeneracja

Picture showing young woman sleeping in bed

Dziś będzie o miesiączce. Kobiecych dniach. Okresie. Różnie nazywamy dni, kiedy oczyszczamy się i regenerujemy. Ile z nas zdaje sobie sprawę z tego, co się wtedy dzieje? Ile z nas przechodzi te szczególne dni świadomie? Jak w ogóle je przeżywać? Czy ktoś mówił nam co wtedy robić, co nam pomaga, a co nie?

Zwykle połykamy w biegu tabletkę, wciskamy tampon i biegniemy w naszych pilnych sprawach narzekając na te „głupie nikomu nie potrzebne i bolesne dni”. A tymczasem… Czas miesiączki jest czasem szczególnej troski. Dlaczego? Przez pierwsze 4 dni, kiedy oczyszczenie jest najsilniejsze usuwane są z organizmu wszystkie nagromadzone podczas całego poprzedniego miesiąca toksyny. Ale nie tylko toksyny w znaczeniu fizycznym (z jedzenia, kosmetyków, powietrza), ale też toksyczne emocje, niewyrażone uczucia i nienazwane krzywdy.

W tym szczególnym czasie nasza energia przesuwana jest w dół, oddajemy to, co nam nie służy i oczyszczamy siebie a tym samym przestrzeń wokół nas.

Dlatego to, jak przejdziemy ten okres oczyszczania, czy pozwolimy toksynom ujść z nas spokojnie, czy też „zapchamy” ich odpływ – ma ogromne znaczenie! Od tego, czy pozwolimy sobie odpocząć w te dni zależy szczęście i obfitość naszej rodziny! Oto najważniejsze „zalecenia”.

Zaczniemy od tego, czego lepiej nie robić:

1) nie powinno się pracować, sprzątać i gotować. Co zatem robić? Nic. Właśnie o to chodzi, że nie robić NIC. To czas NICNIEROBIENIA. Już to słyszę: ale to niewykonalne, praca, dzieci, dom, mąż nie zrozumie… itd. To stan idealny, na początek warto chociaż spróbować wprowadzić w życie kilka zaleceń. Nie dźwigać, nie chodzić na męczące zakupy, nie myć podłóg, okien ani nie planować na ten czas generalnych porządków w łazience czy kuchni. Nie gotować wielkiego wystawnego obiadu na 20 osób a w najcięższy dzień poprosić męża o zjedzenie w restauracji. Stopniowo, po troszeczku.

Wiadomo, że wkurzony lub smutny kucharz nie ugotuje pysznego dania – niska energia gotującej osoby przekłada się na wibracje pożywienia, które ona przygotowuje. To wyobraźcie sobie nagromadzoną negatywną energię uchodzącą z nas w te dni! To jest dopiero moc! Tyle, że inni, zjadając pożywienie przez nas w te dni przygotowane nawet nie wiedzą, że są otruwani. Dosłownie. To nie znaczy, że „my jesteśmy nieczyste i złe”, ale że jeśli w te dni jesteśmy kanałem, dzięki któremu oczyszcza się nasza przestrzeń, to trzeba na to pozwolić i to uszanować. I zdawać sobie sprawę z konsekwencji nieszanowania tego.

2) nie należy imprezować, dużo rozmawiać, spotykać się w dużym gronie ludzi. To też związane jest z kierunkiem, w jakim wtedy płynie w nas energia. Mówienie jest procesem, w którym tracimy bardzo dużo energii, jeśli więc w czasie, gdy naturalnie nie mamy jej zbyt dużo „dołożymy sobie” i poszerzymy dodatkowo kanał jej odpływu, stracimy bardzo dużo sił.

3) lepiej nie uprawiać seksu oraz unikać wysiłkowego sportu – z tych samych przyczyn, co w pkt 2

4) unikać jedzenia: strączkowych, mięsa, alkoholu i innych używek, ciężkostrawnych potraw

5) nie wolno stosować tamponów, które sprawiają, że toksyny nie są właściwie wydalane.

No dobrze, a co nam służy?

1) PRZYRODA – ale nie spacer z przyjaciółką, kolegą czy słuchawkami z muzyką, ale W SAMOTNOŚCI! Chodzi o nawiązanie kontaktu z przyrodą a nie samo bycie w niej. Pójdź na godzinny spacer, przytul się do drzewa, pochodź boso (jesli jest ciepło) , posiedź na ławce i poobserwuj ptaki. Jeśli jest bardzo zimno i nieprzyjemnie, kup kwiaty, otocz się przyrodą w domu.

2) Naturalna miękka odzież – można mieć specjalną odzież na miesiączkę – ważne by nie uciskała, była wygodna i byś lubiła ten rodzaj materiału. Szczególnie szkodzi w tym czasie chodzenie w spodniach. Spodnie hamują odpływ energii, ale też jej pobieranie (kobieta pobiera energię z ziemi).

3) oglądaj przyjemne, lekkie filmy, słuchaj ulubionej muzyki, medytuj, oglądaj ciekawe wykłady, czytaj. Rób to, co lubisz i gdy tylko poczujesz zmęczenie, odpoczywaj nawet od ulubionej czynności. Pilnuj swojego samopoczucia, obserwuj się. Możesz długo spać, przykrywaj się ciepłym kocem, chustą. Popłacz, jeśli ci się chce, możesz napisać list, wiersz, wyrazić swoje uczucia w inny sposób. Lepiej jednak nie zaczynać poważnych rozmów, nie podpisywać żadnych umów ani robić znaczących kroków.

To czas zatrzymania. Twoje emocje i uczucia są bardzo ważne, mają teraz czas dla siebie, pozwól im na to, ale weź za nie odpowiedzialność i nie wyrzucaj ich na innych ludzi.

Poproś ich o wyrozumiałość i parę dni spokoju. Najlepiej wyjaśnić domownikom, że to taki szczególny czas, który potrzebujesz przeżyć dla swojego i ich dobra. Jest pewne, że po kilku miesiącach, kiedy sami odczują różnicę, będą to szanowali.

4) dobrze jest spać oddzielnie lub chociażby po oddzielnym przykryciem. Ubrania i pościel należy codziennie zmieniać. Nie należy się kąpać w wannie.

5) można sobie pozwolić na sporo słodyczy, ale dobrze jest zadbać by były to zdrowe słodycze – kulki z daktyli i kakao, miód, czekolada z oleju kokosowego i kakao i tego typu zdrowe przekąski. Przepisów jest mnóstwo, wystarczą chęci.

Wiele z nas instynktownie wprowadza te punkty w życie.

Nie chce nam się podczas okresu przytulać, kochać ani sprzątać i tyle. Generalnie nie chce nam się wtedy nic. I DOBRZE! I O TO CHODZI. Błąd, który wtedy często popełniamy to nie pozwalanie sobie na to i obwinianie się za bezczynność i bierność.

Nauczono nas, że kobieta działająca, pomagająca, wspierająca i będąca zawsze w gotowości do wszystkiego jest ideałem. Ale musimy też gdzieś oddawać to, co bierzemy (A bierzemy na siebie dużo) i musimy kiedyś też powiedzieć: dość, teraz ja biorę i mam się regenerować!!

Nie bójmy się, że przez te 4 dni coś stracimy, świat bez nas będzie kręcił się nadal – dajmy mu, dajmy też swojemu mężczyźnie, dzieciom i przyjaciółkom stęsknić się za nami, a sobie samym dajmy przestrzeń na zatęsknienie za codzienną krzątaniną i relacjami z ludźmi.

Warto spróbować. Świadomy cykl może być ciekawą przygodą i wstępem do poznania siebie samej.

Dobrze jest zaprowadzić dziennik, w którym notujemy swoje samopoczucie w poszczególne dni cyklu. Po paru miesiącach zauważymy, jak bardzo jest to przewidywalne i jak możemy sobie pomóc szanując naturalne potrzeby naszego organizmu, a nie zaprzeczając istnieniu praw natury. Opinie kobiet, które zastosowały te zasady mówią o skróceniu miesiączki do 4 dni, ustąpieniu bólu, zmniejszeniu krwawienia i przypływie energii po zakończeniu okresu na tyle, że działania które podejmują w pozostałym czasie cyklu są o wiele bardziej skuteczne i satysfakcjonujące. To co, próbujemy?

 Anna Wrzesińska