Błogosławieństwo matki


Dlaczego w naszych czasach matki nie błogosławią swoich dzieci? Wiele kobiet na to pytanie odpowiada: nie wiedziałyśmy, że to tak ważne!

Dając dziecku błogosławieństwo, matka oddaje dziecku całą JEGO energię życiową, którą ono dało jej przy narodzeniu. 

Dlatego niektóre matki na poziomie podświadomym nie chcą błogosławić dzieci.

Bo to oznacza, że muszą się odciąć od tego, co je być może całe życie karmiło. Energia ich dzieci.

Wiele kobiet otwarcie przyznaje swoim dzieciom: ty stałeś/aś się sensem mojego życia. I „jadą” na energii dziecka, ile mogą.

Energia życia dziecka to jest to, co pozwala matce nie spać w nocy, kołysząc dziecko.

To siła, dzięki której matka jest na ciągłym „czuwaniu”, ma energię, by karmić, przewijać, słuchać tysiąca takich samych pytań i przeżyć 😉

Przy narodzinach dziecko otrzymuje 100% energii życiowej. Każdy człowiek ma swoją ilość energii, która zależy od jego misji powołania oraz od tego, jak człowiek będzie zarządzał tymi energiami.

Jeśli oddaje energię drugiemu człowiekowi, to nie starczy mu jej, aby móc wypełnić swoją misję.

Dzieci oddają swoją energię, ponieważ są jeszcze za małe, by wziąć odpowiedzialność za swoje życie.

Dziecko zwykle oddaje matce ok 90% swojej energii, zostawiając dla siebie 5-10% po to, by przypominać o sobie. Rosnąc, dziecko uczy się samodzielności i stopniowo „odbiera” energię. Ok 8 roku życia dziecko jest gotowe, by wziąć odpowiedzialność za swoje życie.

W tym wieku matka powinna dać błogosławieństwo dziecku i w ten sposób oddać mu całkowicie tę energię, która należy do niego.

Do 14 roku życia dziecko się uczy, jak wykorzystywać energię życia i stają się dorośli. Od 14 do 21 roku życia za dziecko większą odpowiedzialność bierze ojciec, to on zna drogę powołania dziecka i wszelka ingerencja matki może się dla losu dziecka skończyć fatalnie.

Jeśli natomiast matka nie oddała odpowiedzialności dziecku, to żyje ona nadal jego życiem, korzystając z jego energii.

Znacie na pewno takie dorosłe dzieci, które praktycznie nie żyją. Oddają energię swojego życia nie tylko rodzicom, ale i wszystkim dookoła.

Dziecko, które nie otrzymało błogosławieństwa matki około 13-14 roku życia zaczyna wchodzić w tzw „trudny wiek”, kiedy zaczynają się kłótnie i nieporozumienia między dziećmi i rodzicami.

Dziecko domaga się bowiem energii, którą oddało przy narodzeniu, a rodzice nie oddają.

Zaczyna się więc dosłownie walka o życie, o energię życia. Dziecko mówi: „ja sam/a!”, matka na to: „nie, jeszcze jesteś za młody/a” W tej walce dziecko skazane jest na porażkę, ponieważ rodzice mają władzę totalną. Tylko rozum i serce matki mogą pomóc w tej sytuacji.

Otrzymać błogosławieństwo mamy oznacza dostać z powrotem energię życia, konieczną do tego, by zaprosić do życia obfitość w każdym przejawie.

Istota błogosławieństwa to stworzenie przez matkę ochronnego kokonu wokół dziecka. Kokonu, dzięki któremu unika ono nieszczęść i kieruje swoje czyny na prawidłowe tory, nie tracąc energii na próżno.

Błogosławieństwo działa niezależnie od odległości i jest najsilniejszym amuletem ochronnym. Uważa się, że człowieka, którego błogosławiła matka nie da się zranić.

Jej miłość chroni go przed wszelkimi negatywnymi wpływami.
 
Otrzymać/dać błogosławieństwo można na kilka sposobów. Mama może ustnie lub pisemnie pobłogosławić dziecko. Trzeba jednak do tego podejść bardzo odpowiedzialnie i świadomie.

Wszystko bowiem, na co dziecko błogosławicie, spełni się.

Dlatego należy formułować błogosławieństwa tak, by nie ograniczać możliwości dziecka, nie układać jego życia po swojemu. Nie należy życzyć dziecku czegoś konkretnego (na przykład: wykształcenia wyższego czy określonej liczby dzieci).

Błogosławić bez pozbawiania możliwości wyboru można na:

  • życie w szczęściu i radości
  • szczęśliwe i spełnione relacje z innymi ludźmi
  • radowanie się ze swoich sukcesów i sukcesów ludzi dookoła
  • to, by kochać i być kochaną/ym
  • to, by być spełnioną/ym w zajmowaniu się swoim twórczym przeznaczeniem
  • to, by mieć źródło siły i harmonii w swoim sercu i rozumie
  • to, by być pewną/ym siebie i mieć wolną wolę
  • to, by mieć łatwość w zarabianiu pieniędzy
  • to, by mieć zawsze dość siły, energii i mądrości
  • to, by znajdować się zawsze w dobrym czasie i miejscu
  • zaufanie do ludzi i Boga
  • zdrowie i życie w pełni
  • to, by być spełnieniem marzeń Boga o tobie.

 
A co jeśli mama nie chce błogosławić dziecka lub nie żyje? Wtedy można zrobić praktykę samodzielnie. Polega ona na napisaniu listu do mamy i spaleniu go. Jeśli mama żyje, nie musi nawet wiedzieć, że ten list powstał.

Niech to będzie praca tylko na poziomach subtelnych.

Przede wszystkim musimy wybrać miejsce i czas, aby w procesie pisania listu nikt nam nie przeszkadzał.

Postaw na stole fotografię swojej mamy lub, jeśli to niemożliwe, wyobraź ją sobie siedzącą naprzeciwko ciebie. Można zapalić świecę.

Możesz zacząć list od słów:  „Witaj Mamo. Piszę do Ciebie z wielką prośbą, abyś pobłogosławiła mnie na szczęśliwe życie, na stworzenie kochającej się rodziny, na życie w dostatku i pomyślności…”

I dalej napisz mamie wszystko to, co kiedykolwiek chciałeś/aś jej powiedzieć, ale nie dałeś/aś rady tego zrobić, z różnych przyczyn.

To mogą być wszelkie pretensje, urazy, jakie do niej żywisz, a także niewypowiedziane dotąd słowa miłości i wdzięczności.

Wszystko to, co zechce napisać twoja ręka i serce, powinno być napisane. Taki list nie jest łatwo pisać. Możesz płakać i nie warto tych łez powstrzymywać. To łzy, które przyniosą ulgę.

Możesz napisać mamie o swoim życiu, swoich radościach i trudnościach. Kiedy będziesz pisać, nie zwracaj uwagi na błędy, na swoje pismo czy logikę myśli. Tego listu nikt nigdy nie przeczyta, nawet ty sam/a.

Twoje główne zadanie to przelanie na papier wszystkiego tego, co było niewypowiedziane, tak, aby odrodzić, naprawić relacje z mamą.
 
Pisz tak długo, aż poczujesz, że myśli się wyczerpały i do momentu, gdy twoja ręka jakby sama napisze: „Błogosławię cię”.

Gdy zakończysz pisać, spal list, nie czytając go i zapisz sobie godzinę i datę napisania listu.

Ale to nie koniec tej praktyki.

Ważne jest, by pamiętać, że błogosławieństwo mamy związane jest bezpośrednio z odpowiedzialnością za swoje życie.

Nie każdy jest gotowy, aby wziąć 100% odpowiedzialność za wszystkie sytuacje życiowe. Najczęściej człowiek unika odpowiedzialności, ponieważ boi się konsekwencje swoich czynów i poczucia winy.

Odpowiedzialność natomiast nie jest związana z pojęciami konsekwencji i winy. Odpowiedzialność jest energią życia, związaną z pewnością siebie i z życiowymi zasobami, które otrzymujemy przy narodzinach.

Od tego, w jaki sposób będziemy nimi zarządzać zależy to, jak będziemy żyć. Jeśli człowiek oddaje tę energię innym ludziom, to nie starczy mu jej, by wypełnić swoje przeznaczenie i swoją misję.

Aby błogosławieństwo matki przyszło do naszego życia należy w ciągu 7 dni bardzo pilnować, by nie tracić niepotrzebnie swojej energii na puste rozmowy, narzekanie, obwinianie i oskarżanie innych.

Co jeszcze warto wtedy zrobić?

1. wypisać wszystkie sprawy, które mamy do zrobienia i robić je po kolei.

2. codziennie głośno powtarzać: jestem całkowicie odpowiedzialna/y za wszystkie sytuacje w moim życiu

3. odrzucić wątpliwości co do swoich wyborów i czynów. Jeśli wątpisz w swoje czyny, jest to spowodowane strachem, poczuciem winy lub krzywdy

4. bardziej ufać ludziom i przestać ich kontrolować. Pomaga zdanie: im mniej się wtrącam, tym lepiej to działa.

Jak rozpoznać, czy błogosławieństwo matki przyszło do naszego życia?

W życiu wszystko opiera się na określonych cyklach. Dlatego będziemy obserwować 3 etapy – 7 dzień, 7 tydzień i 7 miesiąc od dnia napisania i spalenia listu.

Etap pierwszy

Siódmego dnia po napisaniu listu uważnie obserwuj, co się wydarzy w materialnym aspekcie życia. Jeśli mama odpowiedziała na prośbę i dała błogosławieństwo, to w siódmej dobie powinnaś/powinieneś otrzymać jakiś przychód, może być wyrażony pieniędzmi, prezentami itd. Ktoś może oddać ci dług, możesz znaleźć monetkę na ulicy, a może ktoś sprezentuje ci bilety do teatru – wszystko to będzie znakiem, że jest błogosławieństwo.

Ważne jest, by obserwować, co tego dnia pojawiło się jako pierwsze – przychód czy wydatek.

Jeśli tego dnia z rana ktoś poprosi cię o pożyczkę, zgubisz pieniądze itd. to znak, że błogosławieństwo nie przyszło. I nie pomoże tu kombinowanie, by akurat tego dnia na konto wpłynęły jakieś pieniądze.

Jeśli tak się zdarzy to znaczy, że list należy napisać od nowa. I znów obserwować siódmą dobę od napisania i spalenia listu.

Etap drugi

Obserwujemy siódmy tydzień od momentu napisania listu. Jeśli błogosławieństwo otrzymałeś/aś, to w siódmym tygodniu twoje wydatki będą o wiele mniejsze, niż dochody. I znów, nie dlatego, że specjalnie to tak ustawisz, ale tak się wszystko złoży.

Dochód może przekroczyć twoje oczekiwania.   

Jeśli natomiast jest odwrotnie, cóż, dość rzadko to się udaje za pierwszym razem. Niektóre mamy niechętnie odpuszczają dziecko do samodzielnego życia. Cierpliwie rozpoczynamy proces od nowa.

I nawet, jeśli list jest już z każdym razem krótszy, to nie takie ważne, ważne, by twoja prośba była zapisana i naprawdę wszystko „wyszło” z ciebie tak, by nie zostało nic przemilczane i zepchnięte do podświadomości. Każdy list musi być spalony bez czytania przez kogokolwiek.

Etap trzeci

Obserwujemy siódmy miesiąc od dnia napisania listu. Może on nie przynieść wielkich pieniędzy, za to, jeśli błogosławieństwo otrzymaliśmy, w tym miesiącu będzie założony jakiś trwały fundament twojej pomyślności.

To może być jakaś znacząca znajomość, korzystna oferta współpracy, awans itd. Coś, co sprawi, że poczujesz, że twardo stoisz na nogach.

To będzie znak, że otrzymałeś/aś błogosławieństwo matki.

Źródło:www.сварог-фонд.рф

Tłumaczenie: Anna Wrzesińska

Jeśli chcesz skopiować fragment tekstu lub udostępnić go w całości, dodaj proszę pod nim imię i nazwisko autora, tłumacza oraz adres: www.slowiankawwielkimmiescie.pl

Tego typu wiedzę można poszerzać na kursie pracy z rodem, na który Was serdecznie zapraszam. Więcej informacji TUTAJ.

Dopisek tłumacza: Kochani, wiem, że artykuł jest ważny i mocny. Dostaję od Was dużo pytań o szczegóły tej praktyki (o której godzinie ją robić, czy list z błogosławieństwem dla dziecka mu wysłać czy też spalić itd), ale niestety nic więcej poza tym, co przeczytaliście nie mogę Wam doradzić. Proszę, kierujcie się swoim sercem, nie mogę wziąć na siebie tej odpowiedzialności. Nie znalazłam też autora tego tekstu, by można go było bezpośrednio dopytać. Jak tylko coś więcej uda mi się dowiedzieć, dam znać 🙂 Powodzenia, kochani!