Alkohol… na zdrowie?

A man handcuffed to a glass of red wine. Alcohol addiction or alcoholism concept

Obraz Słowian, jaki nosi w sobie wiele osób i jaki jest niestety w naszych czasach propagowany, kojarzy się z suto zastawionym mięsiwem stołem oraz z napojami wyskokowymi, które oczywiście są przyrządzane z naturalnych składników i to sprawia, że są niby korzystne dla zdrowia.

Słowianie owszem warzyli piwo i przyrządzali miód pitny. I niewątpliwie były to naturalne napoje o dużych walorach smakowych i zdrowotnych.

Ale mało kto wie, że były to napoje świąteczne/rytualne, które mogli pić tylko mężczyźni, i tylko ci, którzy powołali na świat i wychowali 16 (słownie: szesnaścioro) dzieci.

Napoje te były spożywane tylko w zimowe święta i tylko w ilości jednej czary. A czara to 75 gramów. A przy tym napoje te miały nie więcej niż 12 procent, nieco więcej niż kefir.

Czy to z naszymi przodkami było coś nie tak, czy może to my z czegoś do końca nie zdajemy sobie sprawy?

Spożywanie nawet słabych napojów alkoholowych uważane było przez naszych przodków za małą śmierć, ponieważ konsekwencje wypicia nawet niewielkiej ilości są większe, niż myślimy.

I potwierdzają to chemicy, wg których nieodwracalne procesy zachodzą nawet po jednorazowym spożyciu słabego piwa. A zaburzenia układu hormonalnego obserwuje się do kilku miesięcy po wypiciu alkoholu.

Współczesna nauka potwierdza to, co ludowa wiedza mówiła już bardzo dawno.

W jaki sposób udało się przekonać ludzi, by oddawali swoje pieniądze za alkohol – substancję, która jest trucizną i żadna jej dawka nie pozostaje bez negatywnego wpływu na cały organizm człowieka?

Co musiało się stać ze świadomością ludzi, że dali sobie wmówić pozytywne oddziaływanie jadu, ba, zgodzili się nawet za niego płacić. Zdrowiem, szczęściem, dostatkiem, a czasem i życiem.

„Umiarkowane spożycie alkoholu”

Od wieków nakręcana jest propaganda umiarkowanego spożycia alkoholu, czyli tak zwana koncepcja kulturalnego picia. Picie alkoholu pokazywane jest jako coś zupełnie normalnego, a nawet dobrego („mała dawka polepsza krążenie, rozluźnia” itd.) Pijemy z okazji narodzin, śmierci, świętując radosne i ważne wydarzenia, lub zapijając smutki.

Właściwie, każda okazja jest dobra, by się napić.

Działania propagujące spożycie alkoholu nie dają tak naprawdę ludziom innego wyboru niż być alkoholikiem lub pić kulturalnie. Bycie abstynentem jest czymś nienormalnym. Wariant całkowitej rezygnacji z alkoholu nie jest brany pod uwagę.   

Ten, kto nie pije jest „jakiś dziwny”. Ludzie, którzy nie chcą pić wymyślają najczęściej wymówki typu: „prowadzę”, „biorę leki”, „alkohol mi szkodzi” itd. Tak, jakby powiedzenie prawdy było czymś niedozwolonym i trzeba było się tego wstydzić.

Ludzie uważają alkohol za część swojego codziennego życia, tradycję oraz swój własny wybór.

Nazywamy alkohol pieszczotliwie: winko, piwko, wódeczka. W rzeczywistości kulturalnie (lub nie) bierzemy narkotyk, który przyczynia się do degradacji naszej świadomości i naszego ciała.

Bazą każdego wyrobu alkoholowego – piwa, wina, wódki, koniaku (nieważne, drogiego, czy nie) jest spirytus etylowy. Jego wzór chemiczny to C2H5OH.  Tego uczymy się już w szkole średniej.

Ale nigdzie nie jesteśmy uczeni tego, że alkohol jest substancją narkotyczną i śmiertelną trucizną.

Ciekawostka: w rosyjskim standardzie GOST na przestrzeni 20 lat zmieniały się definicje spirytusu etylowego. Ten z 1972 roku dosłownie twierdził: „Spirytus etylowy to łatwozapalna bezbarwna ciecz o charakterystycznym zapachu będąca silnie działającym narkotykiem powodującym najpierw pobudzenie, a potem paraliż systemu nerwowego.”

Oto jakie zmiany mamy w 1982 roku: „Spirytus etylowy to łatwozapalna bezbarwna ciecz o charakterystycznym zapachu, będąca silnie działającym narkotykiem.”

A w 1993 roku: „Spirytus etylowy to łatwozapalna bezbarwna ciecz o charakterystycznym zapachu.”

W ciągu 20 lat zniknęły więc informacje o tym, że alkohol jest silnym narkotykiem oraz że powoduje paraliż systemu nerwowego.

Z punktu widzenia farmakologii oddziaływanie alkoholu na organizm jest typowo narkotycznym działaniem. Alkoholizm to narkomania tylko nieco innego rodzaju.

W latach 1960-1980, czyli w czasie, kiedy produkcja i sprzedaż alkoholu wzrosła wielokrotnie, liczba dzieci z upośledzeniami fizycznymi i psychicznymi zwiększyła się równie drastycznie.

Okazuje się, że wpływ spożycia alkoholu na prawidłowy przebieg i zajście w ciążę jest znacznie większy, niż myślimy.

Jeśli z krwi człowieka alkohol wydalany jest po około dobie, to w niektórych organach wewnętrznych, na przykład mózgu, trzustce czy organach płciowych alkohol utrzymuje się 25 dni i w każdej chwili może dojść do nieodwracalnego uszkodzenia komórek. 

Jak wiadomo, kobiety mają ograniczoną liczbę komórek jajowych w jajnikach. Są one tworzone jeszcze przed narodzinami aż do 3 roku życia dziewczynki.

Jeśli komórki jajowe są uszkodzone, np. przez alkohol, to nigdy już nie będą odnowione i naprawione.

I nie da się przewidzieć, która komórka jajowa będzie zapłodniona i kiedy. Możliwe, że wypity w 20 roku życia alkohol uszkodzi komórkę jajową, która będzie zapłodniona kilka lat później. Nie ma bezpiecznej dawki alkoholu. I nie da się uchronić komórek przez jego negatywnym wpływem.

Alkohol powoduje u kobiet również poważne zaburzenia układu hormonalnego: pojawiają się zaburzenia miesiączkowania, nadwaga (szczególnie w okolicach brzucha), zatrzymywanie wody w organizmie.  

Na genetykę mężczyzn alkohol wpływa nie mniej zgubnie.

Jeśli mężczyzna regularnie spożywa alkohol, to w jego jądrach po kilku latach pozostaną praktycznie same uszkodzone i zmutowane plemniki.

U mężczyzn ponadto alkohol (szczególnie piwo) powoduje zaburzenia układu hormonalnego, a co za tym idzie przyrost tkanki tłuszczowej w okolicach piersi i brzucha, zaburzenia erekcji, spadek libido, wahania nastrojów, stany depresyjne.

Najbardziej niebezpieczne wyroby alkoholowe to te „słabe” – piwo, wino, drinki, a najskuteczniejsza manipulacja to ta, która pozostaje niezauważona.

Stąd właśnie wciąż rosnąca popularność drinków oraz smakowych piw. Bo młodzież i kobiety ciężko jest zmusić, by oddawali pieniądze za coś w tak oczywisty sposób niedobrego (i w smaku i w oddziaływaniu), jak czysty spirytus.

Firmy znalazły proste wyjście. Można zmniejszyć zawartość spirytusu, dodać substancje słodzące, ulepszacze smaku i stworzyć atrakcyjne opakowanie.

Bardzo efektywne są też działania prowadzone za pomocą środków masowego przekazu.

To one są przekaźnikami autorytatywnych wypowiedzi, które ludzie przyjmują, a następnie uważają za swoje własne.

Wszyscy wiemy, że ludzie rozwijają się lub degradują przy pomocy obrazów. Obrazy mogą zawierać przekazy, które kształtują wzory zachowań. Zauważcie, w jak wielu filmach, serialach czy wideoklipach pokazywane są sceny spożywania alkoholu.

Działają poza świadomością człowieka.

Istnieje mnóstwo filmów i seriali pełnych scen spożywania alkoholu. Bohaterowie piją jakby to było coś zwyczajnego, dyskutując o codziennym życiu „przy kieliszku”.

Seriale, filmy, show generują taką ilość obrazów, że brakuje zasobów psychiki, aby to krytycznie ocenić. W rezultacie przenikają one do podświadomości.

Człowiek myśli, że jest to normalne, skoro robią to wszyscy. Jeśli tyle osób pije, mogę i ja.

Obejrzawszy mnóstwo scen spożycia alkoholu, młodzież przyjmuje pewien stereotyp dotyczący norm spożywania alkoholu. Picie zaczyna być odbierane jako pewna norma. Atrybut codziennego życia w społeczności.

Jednym z ukrytych mechanizmów programowania młodzieży jest też przekonanie jej, że alkohol jest atrybutem dorosłości.

Czyli alkohol to wyznacznik dorosłości, skoro po 18-stce „można”.

Masz cel: trzeba jak najszybciej dołączyć do tego dorosłego życia. W taki sposób nastolatkowie są wciągani – piję, to znaczy, że jestem dorosły. To bardzo niebezpieczne, ale uznane za całkowicie normalne, wręcz chronione przez państwo podejście.

W rzeczywistości generuje nieprawidłowe obrazy i sprawia, że młoda osoba, zanim się obejrzy, jest kolejnym nieświadomym konsumentem alkoholu. I nabija kieszenie wielkim koncernom.

Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, na ile kolosalny jest to biznes.

Produkcja alkoholu jest nieprzeciętnie tania i za każdym razem, kiedy kupujemy alkohol, bierzemy udział w zyskach ogromnych korporacji, które robią swój zimny, cyniczny biznes.

Na nas i naszej niewiedzy.

I chociaż w Polsce, wg Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, straty spowodowane piciem wynoszą ok. 25 mld zł rocznie, czyli prawie pięciokrotnie więcej niż wpływy budżetowe ze sprzedaży trunków, trudno oczekiwać zmian idących odgórnie.

Jedyne, co możemy zrobić, to zmniejszyć popyt, poprzez rezygnację ze spożywania alkoholu oraz zdobywanie i szerzenie wiedzy na ten temat.

To jest nie tylko całkowicie możliwe, ale również o wiele prostsze, niż myśleliśmy.

Część II zawierająca wiedzę o energetycznym oddziaływaniu alkoholu oraz o tym, w jaki sposób wyjść z uzależnienia i co na temat nałogów mówią nauki o rodzie – już wkrótce.

Autor: Anna Wrzesińska, na podstawie wiedzy zdobytej podczas warsztatu Rodoład u Ariny Nikitinej, z filmu na YT: Секреты манипуляции. Алкоголь.

Jeśli chcesz skopiować fragment tekstu lub udostępnić go w całości, dodaj proszę pod nim imię i nazwisko autora, tłumacza oraz adres: www.slowiankawwielkimmiescie.pl